Archiwa autora: Krzysztof Stepczuk

W najbliższą niedzielę zapraszamy na dziękczynienie za zbiory.                                                  Msza św. w intencji naszych rolników o godz.11.30.                                                                        Delegacje z każdej wioski przynoszą chleb, kosze owoców i warzyw oraz w miarę możności wieńce dożynkowe.Image_10

 

Pielgrzymka ze Zwoli do Pratulina!!!

5 października 2014 r.

Drodzy Diecezjanie!

W dniu 5 października 2014 r. będziemy obchodzili XVIII rocznicę beatyfikacji błogosławionych Męczenników Podlaskich. W dniu 24.01.1874 r. w Pratulinie za wiarę
i jedność Kościoła oddało życie 13. Unitów.  Byli to sami mężczyźni.  Z tej racji zapraszamy
w niedzielę 5 października na IV Diecezjalną Pielgrzymkę Mężczyzn do Pratulina. Mamy jednak świadomość, że męskość w dużej mierze kształtuje się wraz ze wzrostem odpowiedzialności. A jedną z największych odpowiedzialności jest troska o własną rodzinę. Stąd też w tym roku po raz pierwszy zapraszamy mężczyzn wraz z ich rodzinami.

Podczas tegorocznej pielgrzymki będziemy kroczyli „Dróżkami Pratulińskimi”. Rozważania te poprowadzi ks. dr Marek Matusik. Po tym nabożeństwie zaprosimy mężczyzn na katechezę, którą wygłosi ks. dr Zbigniew Sobolewski, a w tym czasie kobiety wraz
z dziećmi zgromadzą się w MARTYRIUM PRATULINSKIM na modlitewnym spotkaniu
z Unitami
, któremu przewodniczył będzie nowy Kustosz Sanktuarium – ks. Jacek Guz.

Centralnym punktem Pielgrzymki będzie Eucharystia pod przewodnictwem Biskupa Siedleckiego Kazimierza Gurdy. Księży zapraszamy do koncelebry.

Po Eucharystii zapraszamy na agapę oraz biesiadę muzyczną, jak również do wzięcia udziału w międzyparafialnej rywalizacji sportowej. Zachęcamy do zebrania 5-osobowych drużyn i wzięcia udziału w męskiej rywalizacji.

Podobnie jak w ubiegłym roku w czasie pielgrzymki odbędą się zawody wędkarskie, wystawa sprzętu rolniczego, oraz wiele innych wydarzeń.

Serdecznie wszystkich zapraszamy.

Program:

9.30           Zgłaszanie drużyn parafialnych

10.00                   Dróżki Pratulińskie
Prowadzenie ks. dr Marek Matusik

11.15          Katecheza dla mężczyzn
Prowadzenie ks. dr Grzegorz Suchodolski

11.15          Modlitewne spotkanie z Unitami (dla kobiet i dzieci)
Prowadzenie ks. Jacek Guz

12.00                   Przygotowanie do Eucharystii. Eucharystia pod przewodnictwem Biskupa Siedleckiego Kazimierza Gurdy

13.30                   Agapa połączona z wydarzeniami towarzyszącymi

 

Wydarzenia towarzyszące:

- rywalizacja drużyn parafialnych

- muzyczna biesiada

- konkurs BHP dla rolników ”Zasady bezpiecznej pracy w gospodarstwie rolnym” -  Organizator: Placówka Terenowa KRUS w Białej Podlaskiej

- rozstrzygnięcie otwartych zawodów Spinningowych o Puchar Wójta Gminy Rokitno organizowanych przez Zarząd Koła „ROGAL” w Bohukałach (rozpoczęcie zawodów o godz. 7.00)

- pokaz pojazdów i maszyn rolniczych: Firma „Master Płodowscy”

- stoiska firm i instytucji reklamujących się

- i wiele innych…

REGULAMIN WSPÓŁZAWODNICTWA SPORTOWO – REKREACYJNEGO
W RAMACH IV DIECEZJALNEJ PIELGRZYMKI MĘŻCZYZN DO PRATULINA
PRATULIN 2014

I    CEL

Propagowanie i umacnianie zdrowych i chrześcijańskich zasad współzawodnictwa.

Budzenie i wzmacnianie więzi prowadzących do wzrostu odpowiedzialności za własną parafię i środowisko.

Stworzenie okazji do uczestnictwa w sporcie, kulturze i modlitwie.

Kształtowanie pozytywnych cech charakteru i osobowości poprzez aktywne uczestnictwo we współzawodnictwie i dobrej zabawie.

II    ORGANIZATOR

Stowarzyszeni Pamięci Unitów Podlaskich „MARTYRIUM”, Fundacja Pamięci Unitów Podlaskich „ARKA”,   Kustosz Sanktuarium, Wydział Duszpasterski Kurii Diecezjalnej Siedleckiej, Wójt Gminy Rokitno

III    TERMIN I MIEJSCE – 05. 10. 2014 r.

Godz. 13.45 – rozpoczęcie konkurencji na placu parafialnym

IV    UCZESTNICTWO

W konkurencjach biorą udział drużyny, składające się z pięciu zawodników, zgłoszone przez poszczególne parafie.

V     ZGŁOSZENIE    

Zgłoszenie reprezentacji parafii do udziału we współzawodnictwie w dniu 5.10.2014 r. od godz. 9.30 na miejscu.

VI    PUNKTACJA I ZASADY ROZGRYWANIA KONKURENCJI

W poszczególnych konkurencjach punktowany jest czas lub zajęte miejsce,

punkty do klasyfikacji zespołowej przyznane zostaną wg następujących zasad: (np. przy 15 drużynach; za I miejsce – 16 pkt, za II m. – 14 pkt, za III m. – 13 pkt itd. do 1 pkt)

  • o kolejności klasyfikacji  decyduje suma punktów zdobytych we wszystkich konkurencjach (w przypadku jednakowej liczby punktów nastąpi dogrywka w postaci dodatkowej konkurencji; o wszystkich spornych rozstrzygnięciach decyduje komisja sędziowska).

VII    Proponowane KONKURENCJE (w zależności od ilości uczestników, oraz możliwości czasowych, sędziowie mogą zmniejszyć ilość konkurencji)

Piłowanie pieńka na czas – startuje drużyna, każdy z uczestników musi być pełnoletni. Zawodnicy muszą w przeciągu 30 s przepiłować pieniek na jak najwięcej części. Do wykonania tego zadania posłuży  piła „moja twoja”. Cięcie odbywa się na „specjalnej konstrukcji” (kobyłki).

Przeciąganie liny – startują drużyny pięcioosobowe, system rozegrania konkurencji będzie ustalony po zamknięciu listy zgłoszeń.

Przerzucanie opony traktorowej  – zawodnicy przerzucają oponę na dystansie ok. 25 m. O zwycięstwie decyduje najlepszy czas uzyskany przez zawodników, (przerzucanie opony odbywa się w sztafecie).

Bieg w workach – konkurencja odbywa się na czas (sztafeta).

Przenoszenie snopków na czas – zawodnik ma za zadanie przenieść po dwa snopki z punktu A do punktu B, przekazać je następnemu zawodnikowi z drużyny i tak kolejno, aż ostatni z zawodników dotrze do linii mety. O zwycięstwie decyduje najlepszy czas uzyskany przez zawodników.

Rzut beretem sołtysa – każdy z zawodników kolejno rzuca beretem  jak najdalej. Technika rzutu dowolna. Wygrywa ta drużyna, która osiągnie najlepszy wynik, liczy się suma uzyskanych wszystkich odległości w drużynie.

Bieg w gaciach dla dwojga – po dwie osoby z drużyny wkładają po jednej nodze w nogawkę spodni (wcześniej przygotowanych), łapią się rękoma za barki i  w ten sposób muszą razem pokonać dystans 15 m w jak najkrótszym czasie.

Narty drużynowe – zespół pięcioosobowy za pomocą specjalnych nart pokonuje wyznaczoną trasę, liczy się czas przejścia. W zabawie równocześnie udział biorą losowo wybrane dwie ekipy.

VII     NAGRODY

Za zajęcie w końcowej klasyfikacji miejsc I – III – puchary, dyplomy, nagrody.

Reprezentacje wszystkich uczestniczących parafii  otrzymają  pamiątkowe   dyplomy.

18.IX.2014, godz.17.00 – kościół w Zwoli i Ty!!!

Święty Stanisław Kostka – patron młodzieży

Super User. Posted in Strona Główna

art.3     Dlaczego św. Stanisław może być wspaniałym orędownikiem i patronem dla dzieci i młodzieży? Stanisław pochodził z kasztelańskiej rodziny. Miał wszystkiego w życiu pod dostatkiem, ale rodzice wychowywali go bardzo rygorystycznie, dbając o to by był przede wszystkim skromny i uczciwy. Do szkoły rodzice wysłali go do Wiednia, gdy miał 14 lat. Nie był zdolnym uczniem. Wszystko do czego doszedł okupione było ciężką pracą. Z najsłabszego ucznia po trzech latach stał się najlepszym. Czas nauki w Wiedniu to również rozwój duchowy. Modlitwie i medytacji Stanisław poświęcał wiele czasu, szczególnie nocą, bo w dzień pochłonięty był pracą. Jego pobożność była wyśmiewana przez kolegów, ale również przez ojca i brata. Na wyzwiska Stanisław zwykł odpowiadać: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć”. W tym czasie zachorował. Podobno tak pragnął Komunii św., że przyniosła mu ją sama św. Barbara. Doznał także za przyczyną Matki Bożej uzdrowienia. Wkrótce zdecydował, że wstąpi do zakonu jezuitów. W tym celu musiał udać się do Rzymu, ponieważ nie chciano go bez zgody rodziców przyjąć do zakonu w Wiedniu. Zdeterminowany ruszył w drogę. Trafił do Dylingi i tam z pokorą wypełniał wszystkie polecenia przełożonych. Wreszcie trafił do nowicjatu w Rzymie. W kilka dni po przyjęciu ślubów zakonnych zmarł.

Jak się modlić?

W praktykowaniu modlitwy codziennej pomocne jest znalezienie sobie odpowiedniego miejsca. Istotne jest zarówno miejsce zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Oczywiście możemy modlić się wszędzie. Bóg jest zawsze blisko i zawsze nas słyszy.

Św. Jan Chryzostom pisze: Bóg nie wstydzi się żadnego miejsca, wymaga tylko jednego: żarliwego umysłu i skromnej duszy. [...] Swój ołtarz postawisz sobie, gdzie zechcesz, jest to sprawa dobrej woli. Nie potrzebujesz klękać, nie musisz bić się w piersi; nie wznoś ku niebu rąk, lecz ochoczą myśl. Nic ci wtedy nie zabraknie do modlitwy.
W czasie rozmów z rekolektantami spotykam się z pytaniem, czy można się modlić w samochodzie, w drodze do pracy, np. w tramwaju. Starsi i osoby schorowane pytają, czy można modlić się w łóżku. Oczywiście, że tak. Możemy modlić się przy pracy i na łóżku, w samotności i w tramwaju czy na rynku, wszędzie.
Wiemy jednak z doświadczenia, że pewne miejsca bardziej sprzyjają wyciszeniu i duchowi modlitwy. Najlepszym miejscem modlitwy jest kościół lub kaplica z Najświętszym Sakramentem, ale nie zawsze jest to możliwe.
Zwykle modlimy się w domu. Warto pomyśleć, by znaleźć w nim swój własny kąt modlitwy i urządzić go według własnego gustu (np. świeca, ikona, obraz, mata medytacyjna). Te wizualne znaki są ważną pomocą w modlitwie, zwłaszcza w czasie rozproszeń.
Powinniśmy znaleźć naszą małą ziemię świętą: kąt pokoju, matę modlitewną, kapliczkę, u której drzwi zostawiamy ciężkie obuwie naszych pozorów i pretensji, a potrafimy tam przeżywać codziennie niezbędne oderwanie (Claude Flipo SJ, Zaproszenie do modlitwy).
Oprócz miejsca zewnętrznego ważne jest wnętrze, serce, czyli postawa wyciszenia wewnętrznego. Nie jest łatwo modlić się, wpadając na modlitwę z ulicy, w biegu. Trzeba, jak Mojżesz na pustyni, najpierw zdjąć sandały z nóg (Wj 3, 5).
Kardynał Carlo Martini porównuje przygotowa­nie modlitwy do kościoła. Niemal wszystkie kościoły posiadają przedsionki, które służą temu, by się na chwilę zatrzymać i uświadomić sobie, że wchodzi­my do miejsca świętego, do domu Boga. Również modlitwa powinna mieć taki przedsionek: moment skupienia, świadomości, przed kim stoimy, chwilę absolutnej ciszy.
Chwila wyciszenia pozwala stanąć przed Bogiem w wierze, zaufaniu, a także w pokorze, ubóstwie, ogołoceniu, bez pretensji, zarozumiałości i pychy. Uświadamia również, że Bogu nic nie dajemy, możemy natomiast wszystko od Niego otrzymać. Taką postawę podsuwa nam celnik, który stoi przed Bogiem w pokorze i świadomości dystansu, jaki dzieli go od Boga (Łk 18, 9-14).
Św. Ignacy z Loyoli zwraca szczególną uwagę na dwa momenty wyciszenia: wieczorny i poranny. W Addycjach do Ćwiczeń duchownych pisze: po położeniu się do łóżka, kiedy już mam zasypiać, [trzeba mi] przez czas [potrzebny na odmówienie] jednego Zdrowaś Maryjo pomyśleć o godzinie, o której powinienem wstać i po co; [trzeba też] w skrócie zebrać ćwiczenie, które mam odprawić (nr 73); ilekroć się obudzę, nie dam miejsca tym lub innym myślom, [lecz] natychmiast skieruję umysł na to, co mam kontemplować (nr 74).
Wyciszenie wieczorne wpływa na kształt i jakość modlitwy porannej. Skupienie wieczorne pracuje w nocy i dojrzewa nawet w człowieku śpiącym (rola podświadomości).
Równie ważna, jak modlitwa poranna, jest modlitwa wieczorna, zasypianie z pozytywnymi myślami. Będą one nadal oddziaływać na nas podczas snu. Myśli, z którymi zasypiamy, współdecydują o tym, jakie będziemy mieć sny. [...] Powinniśmy kończyć dzień zdrowo. Także wtedy może wystarczyć prosty znak krzyża, by zasypiając oddać się w ręce Boga (Anselm Gruen, Autosugestia).
Ojcowie Pustyni radzą, by nie zasypiać z gniewnymi myślami. Jeśli wieczorem nie zapominamy o gniewie, ale zasypiamy z nim, na pewno wstaniemy z negatywnym nastawieniem do życia.
Również pierwsze myśli po przebudzeniu św. Ignacy proponuje skierować ku Bogu. Ta uwaga wypływa z doświadczenia, że pierwsze myśli, jakie pojawiają się po przebudzeniu, wpływają na kierunek i kształt dnia. Dlatego warto przyzwyczaić się, by wstawać rano z modlitwą i pozytywnymi myślami.
W jednym z apoftegmatów czytamy: Gdy wstajesz ze snu, otwórz zaraz przede wszystkim swoje usta ku chwale Bożej i zaintonuj pieśni i psalmy. Bowiem pierwsza czynność, jaką podejmuje rankiem duch ludzki, trwa dalej, podobnie jak kamień młyński miele przez cały dzień to, co mu zostało podłożone: czy to ziarno, czy to plewy. Dlatego bądź zawsze pierwszy, aby wrzucić na żarna ziarno, zanim wróg zdoła podrzucić na nie plewy.

 

 

Krzyż – jedyny sposób na „życie na poziomie”

dodane 2014-09-11 09:22

kl. Piotr Śliżewski

W Ewangelii według św. Jana 3,14 czytamy, że „[…] jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”.

Krzyż - jedyny sposób na "życie na poziomie"   HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ Ukrzyżowanie
XVI-wieczny obraz z wrocławskiego kościoła św. Idziego

Można z tego wyciągnąć bardzo prosty, ale jakże ważny wniosek dla naszego życia duchowego. Krzyż Jezusa Chrystusa jest dla nas konieczny do zbawienia. Nie może nam się on kojarzyć tylko z „chrześcijańską dekoracją ściany” czy popularnymi w języku potocznym stwierdzeniami, typu: „każdy niesie swój krzyż”. Chociaż obie wspomniane rzeczywistości są bardzo ważne i na pewno są wyrazem „zagoszczenia” chrześcijańskiego światopoglądu i Ewangelii w naszej codzienności, wymagają pewnego pogłębienia i analizy.

W tym kontekście wydaje się zasadnym, pochylenie nad pytaniem, dlaczego krzyż zajmuje tak istotne miejsce w kulturze i wierze wyznawców Chrystusa? Odpowiedź brzmi: ponieważ jest znakiem. Dla każdego, nawet „niedzielnego katolika” nie ma tutaj zgrzytu, ponieważ od pierwszych katechez uczono nas wykonywania „znaku krzyża”. Ksiądz, siostra zakonna albo katechetka uczyli nas, jak poprawnie „kreślić” na sobie ten znak, by nie przypominał odganiania muchy lub innej, mniej lub bardziej zabawnej czynności. W tym artykule chciałbym jednak „przetrzeć trochę nowych szlaków” i jeszcze trafniej, niż przedszkolna lekcja religii, ująć tę kwestię.

Aby nie „zatonąć” w technicznej terminologii omawianie słowa „znak” rozpocznę i zarazem zakończę popularnym ostatnio określeniem „logo”. Pomimo tego, że jest ono terminem używanym przeważnie w handlu i reklamie, bardzo ciekawie uzmysłowia czym jest znak. Logo jest niczym innym jak „obrazkiem” po którym rozpoznajemy konkretną firmę. Mimo tego, że widzimy często tylko kilka maźnięć pędzla, wiemy, że za tym „znaczkiem” idzie cały autorytet firmy. Namacalnie widać to w szkole, gdzie dzieci często opiniują swoje ubrania tylko i wyłącznie po metkach. Nie patrzą na gatunek materiału, kolor, krój, lecz rozglądają się po ubiorze rówieśników w celu znalezienia owego logo. Ten przykład bardzo plastycznie uzmysławia, czym jest „znak krzyża”. Kiedy wchodzimy do czyjegoś domu i widzimy powieszony na ścianie krzyż to nie dziwimy się, dlaczego ci ludzie mają w swoim domu „rzeźbę torturowanego człowieka”. Nie rozpoczynamy od razu filozoficznej debaty na temat racji za i przeciw karze śmierci. Raczej utwierdzamy się w przekonaniu, że są tutaj ludzie wierzący, albo przynajmniej tacy, którzy chcą za takich uchodzić.

To wszystko pokazuje, że znak jest prostym „przywołaniem” tematu, którego ciężko ująć w paru słowach. Należy także zauważyć, że treść znaku się zmienia, nie jest ciągle taka sama. Dla różnych kultur, czasów i terenów pod jednym słowem kryje się wielokrotnie bardzo odmienna rzeczywistość. Wpływa na to szereg czynników. Dla przykładu, w świecie starożytnym krzyż był synonimem ukrzyżowania. Dodatkowo różnicę między dzisiejszym krzyżem chrześcijańskim a starożytnym pogłębiła jego budowa. Ten „starszy” ograniczał się czasami tyko do pionowego pala. Dzisiaj ciężko nam sobie to wyobrazić, ponieważ takie określenia jak np. skrzyżowanie dróg  musiałoby odejść do lamusa.

Msza Św.,,na zaliczenie”

Niejednokrotnie spowiednicy słyszą od penitentów o tym, że ktoś z różnych powodów nie był na Mszy Świętej w niedzielę czy święto. Jest jednak taka grupa osób, którym sumienie nie wyrzuca „nieobecności” na Eucharystii. W jakiś sposób na niej , ale czy rzeczywiście w niej uczestniczą?

Zdumiewają mnie ludzie, którzy przychodzą w niedzielę pod kościół, w którym odprawiana jest Msza i stoją gdzieś na zewnątrz – czasem nawet za ogrodzeniem po drugiej stronie ulicy. Niewiele do nich dociera z tego, co dzieje się w środku kościoła. Może zresztą chodzi właśnie o to, żeby głos księdza nie przeszkadzał w prowadzonych rozmowach. Ci, którzy „odstali” swoje, ruszają do domu, kiedy tylko Msza się kończy (lub nieco wcześniej). Czytaj dalej

Warunki dobrej modlitwy

Modlitwa w Duchu wymaga od nas przede wszystkim pragnienia spotkania Boga. Możemy być hojni na modlitwie jedynie wówczas, gdy gorąco pragniemy spotkać się z Bogiem. Zacznijmy zatem od modlitwy o owo głębokie pragnienie widzenia Boga, wiedząc, że już ono samo jest owocem Ducha. To dobry początek; jak pisze święty Paweł, „nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8, 26). To Duch wprowadza nas w modlitwę i budzi w nas jej głębokie pragnienie.

Teolog Wilkie Au opowiada historię o uczniu, który prosił mistrza, by go nauczył się modlić. Mistrz zaprowadził ucznia na płytki brzeg rzeki i zanurzył głowę chłopca w wodzie. (Prawdopodobnie uczeń pomyślał sobie, że jest to jedna z technik skupiania uwagi, używanych podczas zajęć szkolnych). Mistrz trzymał głowę ucznia pod wodą tak długo, dopóki nie zaczął się wyrywać; dopiero wtedy go puścił. Chłopiec był zdumiony: prosił przecież mistrza o to, by go nauczył się modlić, a nie o to, by próbował go zabić. Czytaj dalej